Nie pamiętam, jak się tutaj znalazł. Był tu od zawsze, napierał na moje ciało, przypominając mi: „Jestem tutaj”. Jak owad dostrzegam światło, ciągnie mnie ku niemu, a kiedy tracę je z oczu, opadam bez ruchu. Dałam się zwieść temu krótkiemu zaćmieniu i teraz bardziej przypominam skorupę niż ciało. Skorupę na ogromnej skale.