Autorzy:
Katarzyna Kostenko – Zastępca Kanclerza ds. Filii we Wrocławiu, Kuratorka Festiwalu Metaformy oraz projektu Puppet Net.
Litewski Teatr Kosmos to jedno z ciekawszych zjawisk z perspektywy teatru formy w Europie. Trochę teatr, choć spektakle Teatru Kosmos pozostają raczej produktem ubocznym eksperymentów czy projektów badawczych grupy, która działa na styku teatru, nowych mediów i szeroko pojętej nauki.
Pojechałyśmy na Litwę, by poznać twórców Kosmos Theatre – Dariusa Vizbarasa (producenta, menadżera i CEO Teatru) i Žilvinasa Vingelisa (reżysera i dyrektora artystycznego). Już na kilka miesięcy przed naszym spotkaniem obaj entuzjastycznie zareagowali na perspektywę rozmowy o swoich projektach artystycznych i filozofii działania grupy. Ciekawiło ich również to, co do zaoferowania ma nasza Uczelnia. Już w trakcie rozmowy okazało się, że łączy nas dużo więcej, niż podejrzewaliśmy.
Termin wyjazdu studyjnego, na który pojechałam wraz z kwestorką wrocławskiej Filii AST Kasią Sawiną, wybrałyśmy tak, by możliwe było zobaczenie jednego ze spektakli Teatru Kosmos w ramach festiwalu teatralnego COM·MEDIA w Alytus (pol. Olita). Teatr Kosmos pokazywał w ramach tego festiwalu swoje przedstawienie pt. „Diletantas” w reż. Žilvinasa Vingelisa. Alytus okazał się być niewielkim miastem w centralnej części Litwy, oddalonym od Wilna o jakieś 2 godziny drogi samochodem. Teatr miejski, zlokalizowany w samym rynku – obok ratusza i niejako zamiast kościoła – robi wrażenie, bo zdaje się, że okoliczna architektura orbituje wokół niego. Darius uświadomił nas, że ten zabieg stosowany był we wszystkich republikach ZSRR, a dowartościowanie istotnych z perspektywy rządu dusz obiektów kultury niekoniecznie przekłada się niestety na ich funkcjonalności. Dziś są w równym stopniu dla kultury litewskiej wartością (bo w ogóle są), jak i bagażem (bo technologicznie zupełnie nie przystają do potrzeb współczesnego teatru).

Spektakl „Diletantas” obejrzałam bez przygotowania, starając się zostawić jak najwięcej przestrzeni na ten pierwszy spontaniczny odbiór, ważny szczególnie wtedy, gdy stykam się z nowym twórcą. Na scenie zobaczyłyśmy jedną tylko aktorkę – zjawiskową Airidę Gintautaitė. Przez niecałą godzinę udało jej się zbudować na scenie kompletny świat zlepiony ze skrawków wyobraźni, sposobów na tworzenie sztuki i życiorysu Jeana Cocteau – francuskiego artysty totalnego żyjącego w pierwszej połowie XX wieku – poety, pisarza, filmowca. Airida Gintautaitė gra ten spektakl sięgając po środki pantomimy, animacje formą, ale przede wszystkim wchodząc w relacje z zaskakującym widza na każdym kroku „inteligentnym słupem ogłoszeniowym”. To, co robi z mimiką twarzy, precyzja ruchu na scenie, zapiera dech, a w pełni docenić mogłam te kreacje dopiero, gdy, wychodząc do braw, aktorka pokazała swoją prywatność – w geście czy wyrazie twarzy tak skrajnie inną od tej w spektaklu.
Obecność nowych technologii zamkniętych w słupie ogłoszeniowym stanowi kontrast dla powściągliwego i precyzyjnego aktorstwa Airidy Gintautaitė i na styku tych dwóch przenikających się światów wzrusza i sprawia, że z samym Cocteau spotykamy się jakby intymniej. Od prostych zabiegów z telefonem, przez który zdezorientowana aktorka porozumiewa się po angielsku z duchem być może samego artysty, przez zabiegi z użyciem wideo projekcji, dźwiękiem wydawanym przez instrument zamknięty w słupie, mini scenę (ring walki bokserskiej pacynek) – słup jest tu doskonałą, wielofunkcyjną, naszpikowaną technologią scenografią totalną. Przy tym sama forma słupa czy widoczna gołym okiem natura mechaniki działania poszczególnych jego segmentów czyni go formą bardzo materialną, wręcz archaiczną. Tak jak archaiczną formą komunikacji jest obecnie ogłoszenie czy plakat przyklejony do słupa.

Obecność technologii w tym spektaklu nie jest dodatkiem. Współistnieje na równi z obecnością aktorki – sprawia, że widz zatraca poczucie tego, co jest realne, a co pozostaje tylko w wyobraźni artysty. Taki sposób narracji sam w sobie oddaje dynamikę, w jakiej powstawały dzieła francuskiego artysty.
Spektakl jak w soczewce pokazywał to, co interesuje w teatrze grupę Kosmos Theatre. Kazał widzowi stawiać sobie pytania o to, jak można szukać kluczy do tego, by nowe media w teatrze współistniały z innymi środkami wyrazu organicznie. Nie tylko jako element wizualny spektaklu albo zabieg inscenizacyjny wywołujący efekt WOW.
Prawie tak ciekawa jak sam spektakl okazała się być rozmowa z Dariusem Vizbarasem i Žilvinasem Vingelisem.
Opowiedzieli nam nie tylko o tym, jak działa ich grupa, ale przede wszystkim o idei stojącej za ich projektami. Teatr Kosmos sprawnie pozyskuje środki zewnętrzne na to, by zapraszać interesujących ich artystów do wspólnej pracy, w której nie jest istotne, czy przyniesie efekt w postaci spektaklu teatralnego. Sednem jest sama możliwość „przetestowania” pomysłów tych twórców. W normalnym cyklu produkcji spektaklu nie ma miejsca, czasu i środków na eksperymenty o niepewnym efekcie. Liczy się precyzyjnie koszty nieudanych pomysłów i często traktuje jako dowód na brak profesjonalizmu twórców. Darius i Žilvinas dostrzegli ten impas, który może hamować rozwój teatru i postawili wartość samego eksperymentu na piedestale. Wspierają zapraszanych artystów nie tylko, dając im czas i środki na „próbowanie nowego”, ale przede wszystkim sieciują twórców teatru ze specjalistami od nowych mediów, scenotechniki. KOSMOS LAB ma być dynamiczną platformą dla pracy interdyscyplinarnej, pozwalającej na łączenie klasycznych form teatru z osiągnięciami współczesnej nauki i technologii, tj. VR, AR, immersją, interaktywnością, filmem 360°, programowaniem, animacją, efektami wideo, muzyką przestrzenną oraz instalacjami art-tech. Do pracy w laboratoriach Kosmos Theatre zapraszali dotąd artystów i ekspertów reprezentujących różne dziedziny teatru wizualnego i sztuk intermedialnych: reżyserów, choreografów, performerów, scenografów, artystów wideo, projektantów światła, kompozytorów oraz twórców pracujących na styku sztuki i technologii. Wśród mentorów i prowadzących znaleźli się m.in. Duda Paiva, Yaron Abulafia, Matteo Spiazzi, Adrian Schvarzstein, teatr AKHE oraz Pierre Jodlowski.
Projekty te powstają nieregularnie, nie ograniczają ich też jakieś ustandaryzowane ramy czasowe. Te dostosowane są do procesu, jakiego wymaga projekt konkretnego artysty. Idea laboratorium nowych technologii teatralnych powinna być i jest w swej idei bliska zadaniom każdej uczelni i realizuje się chociażby w projektach badawczych jej kadry. Nie zaskakuje jednak to, że projekt taki jak Kosmos Theatre powstał właśnie poza strukturami jakiejkolwiek akademii czy teatru instytucjonalnego. Dla Dariusa i Žilvinasa ważna jest programowa samodzielność, niezależność pozwalająca na pełną otwartość na eksperyment. Wartością samą w sobie jest też możliwość budowania własnych, autorskich formatów pracy z artystami.
Kosmos Theatre to także niezależna grupa teatralna przygotowująca własne spektakle. Swoją działalność repertuarową opisują jako teatr wielogatunkowy i wizualny, łączący muzykę na żywo, teatr lalek, taniec współczesny oraz media wizualne. Twórcy podkreślają, że ich spektakle wyrastają z badań naukowych, artystycznych i kulturowych, a zarazem mają charakter audiowizualny, intermedialny i otwarty na eksperyment formalny.
W związku z tym, że tematem pozyskiwania środków na realizację projektów artystycznych i badawczych sama żywo interesuję się od wielu lat, rozmawialiśmy z Dariusem Vizbarasem o warunkach finansowych, jakie stwarza Litwa dla działań takich jak te prowadzone przez Teatr Kosmos. Jak podkreślał Darius, grantodawcy dostrzegają przede wszystkim wartość projektów laboratoryjnych. Pozyskiwanie środków na działalność artystyczną ich Teatru jest już dużo trudniejsze.
Wyjazd był też okazją do zmapowania ośrodków teatru formy na Litwie, w szczególności poznania nieoczywistej dla nas struktury Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru (LMTA), z którą to Uczelnią od lat Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie ma podpisaną umowę bilateralną w ramach Programu Erasmus+. Jakim cudem studenci tej Akademii nie mieli dotąd szansy pokazać swojego spektaklu w ramach METAFORM, pozostaje dla mnie nadal tajemnicą. Mamy nadzieję, że kolejne Metaformy będą okazją, by nadrobić to niedopatrzenie. Czasem to, co najciekawsze, dzieje się tuż za granicą, ale nam zdaje się, że musi być gdzieś dużo dalej.
W największym skrócie: LMTA ma swoją główną siedzibę w Wilnie i tam też funkcjonuje Wydział Teatru i Tańca, a na nim Katedra Aktorstwa i Reżyserii, której zresztą kierownikiem jest od niedawna dyrektor artystyczny Teatru Kosmos Žilvinas Vingelis. Poza tym jednak w ramach Akademii działa Wydział w Klaipėdzie (nadmorskim mieście, w którym ponoć można się zakochać) i to tam działa wydział kształcący aktorów teatru formy.
Pisząc relacje z tej wizyty nie mogę nie wspomnieć o tym, że w czasie naszej wizyty studyjnej Litwini protestowali już od przeszło dwóch miesięcy przeciwko oddaniu Ministerstwa Kultury w ręce polityków populistycznej partii Nemuno Aušra. W tej kwestii środowisko artystyczne Litwy mówiło jednym głosem, obawiając się zawłaszczania kultury i podporządkowaniu jej ideologii. Choć protesty oddolnego ruchu już po paru dniach doprowadziły do ustąpienia nowego ministra, a w listopadzie do przekazania teki tego ministerstwa innej partii, to akcje środowiska zjednoczonego wokół tych protestów trwały dalej – w obronie wartości demokratycznych w ogóle. „Mes esame kultura”( Jesteśmy kulturą) było hasłem ruchu i symbolem solidarności Litwinów zjednoczonych wokół wspólnego celu, jakim stała się obrona niezależności kultury.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Teatrze Kosmos, zachęcam do zajrzenia na ich stronę internetową: https://kosmostheatre.com/
Więcej informacji o LMTA znajdziecie tutaj: LMTA | Pagrindinis
